Ponieważ nikt z nas nie ma - na razie - temperamentu prawdziwego blogera będziemy tu pisać w kilkoro. Jak to się rozwinie, nie mamy pojęcia
Kategorie: Wszystkie | Biologia | Ekologia | Kosmos | Medycyna | O nas | Polska nauka | Seks | Technika
RSS
piątek, 16 stycznia 2009
Kości z tłuszczu - czemu nie?

Wysluchalem ciekawego wykladu pani prof. Malgorzaty Lewandowskiej-Szumiel z Zakładu Biofizyki i Fizjologii Człowieka Wydziału Nauki o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Tytul wykladu brzmial Inżynieria tkankowa - zabawka dla naukowców, czy realna perspektywa w medycynie regeneracyjnej.

Pani profesor sama pracuje na komorkach kostnych. Rosnie to wolno, ale daje ciekawe wyniki. Okazuje sie np. ze komorki same z wlasnej woli jesli maja odpowiednio duzo jedzenia i tlenu nie wejda za nic do sztucznych struktur ktore powinny zasiedlic. Ponadto one czuja jaka jest wilgotnosc i sztywnosc podloza!

Fajniejszymi do pracy sa komorki tluszczowe. Robi sie liposukcje i wyciagniete np. z brzucha komorki swietnie sie potem hoduje, przeksztalca. Przoduja w tym Szwajcarzy i Holendrzy. Niedawno glosno bylo o tym, ze uczonym udalo sie przerobic komorki tluszczowe na kostne.

A cale narzady? Pani profesor uwaza, ze to nastapi o to w calkiem niedlugiej perspektywie. Naukowcom juz sie udalo odtworzyc od zera pecherz moczowy, ostatnio odtworzyli fragment tchawicy. Czekamy co bedzie dalej.

 

 

17:40, blognaukowy
Link Komentarze (3) »
czwartek, 15 stycznia 2009
N projektów o in vitro

Mamy już projekt Gowina, jest odrębne stanowisko piątki liberalnych członow komisji Gowina, mamy projekt lewicy, wkrótce powstanie projekt obywatelski, nad własnym projetem pracuje PiS. To wspaniałe, że wszyscy w Polsce chcą nagle regulować robienie dzieci z probówek. Żyby tylko tym przyszłym dzieciom i ich rodzicom to wszystko wyszło na zdrowie. Bo jak my - Polacy za coś już się bierzemy, to...

 

 

18:00, blognaukowy
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 grudnia 2008
Niepokoję się o in vitro

Czytając ostatnie artykuły w mojej gazecie, Dzienniku i Rzepie nabieram przekonania, ze kwestia legislacja in vitro moze pójść naprawdeę źle. Wiadomo już, że Jarosław Gowin będzie starał się przeforsować projekt zabraniający tworzenia nadprogramowych zarodków, mrożenia ich i badania czy są zdrowe przed wszczepieniem ich kobiecie. Jeśli to przejdzie, będzie to bardzo niedobra ustawa, zupełnie nie licząca sie z losem kobiet i dzieci. Pod płaszczykiem pomocy kobietom (nie narażania ich na stymulację hormonalną) Gowin chce zrobić ukłon w stronę kościola. Smutne to. Bioetyka niewątpliwie jest bardzo trudną i złożoną dziedziną. Nie ma tu łatwych, wszystkich satysfakcjonujących rozwiązań. Ale jeśli zapomina się o ludziach, odrzuca aktualną wiedzę, a robi coś dla własnych ambicji, to przykro to oglądać.

Sławomir Zagórski

19:03, blognaukowy
Link Komentarze (4) »
czwartek, 06 listopada 2008
Obama czarny, a nawet zielony

Tomasz Ulanowski

Ma być o Baracku Obamie, 44. prezydencie USA, ale nie sposób uciec od ustępującego George'a W. Busha. Ekolodzy zapamiętają go jak najgorzej. Mimo że nie był człowiekiem pozbawionym poczucia piękna, bo w końcu uwielbiał spędzać czas na łonie przyrody na swoim teksaskim ranczo, to nad to piękno i naszą w nim zrównoważoną egzystencję przedkładał interesy przemysłowców  wydobywających ropę naftową czy produkujących samochody. W epoce globalnego ocieplenia stanowczo sprzeciwiał się, by USA zredukowały swą - do niedawna największą na świecie, a teraz drugą po Chinach - emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Żeby tego dokonać Ameryka, musiałaby przestawić swoją gospodarkę na nowe tory - po pierwsze oszczędzać energię, a po drugie dużo głębiej sięgnąć do zasobów energii odnawialnej.

Ta "zielona" energia jest na wyciągnięcie ręki. Przenika nas zupełnie jak energia zmiany przenika Amerykanów słuchających Baracka Obamy. To słońce, wiatr, woda, biomasa, a także ciepło pobierane z głębi Ziemi. Gdybyśmy sięgnęli tylko po jej cząstkę, moglibyśmy zaspokoić potrzeby energetyczne całego świata bez korzystania z "czarnych" źródeł kopalnych - węgla i ropy.

Na razie nie do końca wiemy, jak to zrobić. Możemy się jednak nauczyć. Potrzeba tylko woli poliltycznej i wielkich inwestycji w technologię. Nawet przedsiębiorcy przekonają się wtedy, że "zielona" energia jest tak samo dochodowa jak "czarna".Podczas kampanii wyborczej charyzmatyczny mówca Obama zapowiadał, że mimo kryzysu finansowego energia odnawialna to jego gospodarczy priorytet. Jeśli mówił szczerze, jeśli rzeczywiście spróbuje i jeśli mu się uda, to Amerykę, a za nią świat czeka rewolucja ekologiczna.

A Obama będzie nie tylko pierwszym czarnym prezydentem USA, ale pierwszym zielonym przywódcą świata.

16:37, blognaukowy
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 06 października 2008
Zal mi profesora Gallo

Slawek Zagorski

Ciesze sie z dzisiejszego werdyktu Komitetu Noblowskiego. Nagrodzono dwa seksualne wirusy - HPV i HIV. Interesowalem się (od zawsze) tym drugim. Poswiecilem mu blisko 100 tekstow. Bylem na kilku wielkich konferencjach AIDS. Poznalem wielu najwazniejszych naukowcow pracujacych w tej dziedzinie, w tym obu dzisiejszych noblistow. 

Swietnie pamietam ogolnoswiatowa groze jaka budzil HIV w czasach, gdy nie było na niego zadnego lekarstwa. Pamietam tez euforie, jaka towarzyszyla pojawieniu się pierwszych lekow na AIDS. Potem znow smutek (pojwiala sie bowiem szybko opornosc na te leki) i ostatecznie radosc (umiemy trzymac wirusa w szachu).

Dzisiejsza radosc z werdyktu Komitetu psuje mi niedocenienie Roberta Gallo. To on rozpoczal prace nad ludzkimi retrowirusami. To on pomogl dzisiejszym noblistom w ruszeniu z miejsca. To on wprowadzil nazwe HIV. To on wreszcie opracowal pierwszy na swiecie test wykrywajacy przeciwciala przeciw HIV.

Nagrode dostali jednak wylacznie Luc Montagnier i Francoise Barre-Sinoussi, autorzy pierwszej historycznej pracy z 1983 r.

Szkoda. HPV mogl jeszcze poczekac rok-dwa a za HIV nagrode moglaby dostac cala ta trojka (Monatgnier, Barre-Sinoussi i Gallo). Bylby to moim zdaniem piekny final tej dawnej historii, pelnej napiec, ambicji i wzajemnych oskarzen.

Do Gallo mam stosunek szczegolny. Miałem okazje poznac go prywatnie. I choc wiem, ze niezle z niego ziolko, jednak mam dla niego bardzo duzo sympatii. Za to Luc Montagnier zawsze wydawal mi się niemilym czlowiekiem. Niedostepny dla dziennikarzy, latajacy przez ocean (kiedys) wylacznie Concordem, itp., itd.

Trudno się mowi. Ale Gallo Nobla już na pewno nie dostanie.

 

18:37, blognaukowy
Link Komentarze (3) »
niedziela, 05 października 2008
Szwedzi swoje wiedza...

Slawek Zagorski  

Szwedzki dziennik Dagens Nyheter podal, ze Wolszczan to jeden z wazniejszych kandydatow do tegorocznej nagrody Nobla z fizyki. A Szwedzi swoje wiedza, bo sa wszak najblizej zrodla informacji. Bylbym bardzo rad, gdyby te przewidywania sie spelnily, choc wyobrazam sobie, ze jakby co, informacje o nagrodzie (przynajmniej te podawane w Polsce) beda zawierac takze te ostatnie rewelacje z zycia Wolszczana. Wiecej o tym nie juz pisze, zeby nie zapeszyc.

Za to jedna krotka informacja z ciekawego kongresu - Bioetyka w zawodzie lekarza - ktory toczyl sie w piatek i w sobote Krakowie. Jeden z ciekawszych wykladow wyglosil glowny organizator kongresu - prof. Jan Hartman z Zakladu Filozofii i Bioetyki CM UJ. Tytul wykladu brzmial: Uwagi o polskim Kodeksie Etyki Lekarskiej. Hartman nie zostawil na Kodeksie suchej nitki. Ze swada i humorem opisal liczne powtorzenia, niedopowiedzenia i niekonsekwencje tego dokumentu. - Kodeks w gruncie rzeczy nadaje sie do napisania od nowa - ocenil Hartman i co wazniejsze nie poprzestal na krytyce, ale zaoferowal pomoc przy przygotowywaniu poprawek, ewentualnie calkiem nowej wersji. Jego oferta zostala przyjeta. Czekamy zatem na nowy Kodeks.

 

  

18:11, blognaukowy
Link Komentarze (3) »
czwartek, 02 października 2008
Od poniedzialku Noble...

Slawek Zagorski

Juz za 4 dni noblowskie neswy, w poniedzialek medycyna, we wtorek fizyka, itd.

W tym roku nie mam szczegolnych typow, chociaz z wielu ust slysze o microRNA (medycyna). Na razie nie bede tlumaczyl o co chodzi, bo moze microRNA Nobla w tym roku nie dostanie. A jak dostanie, to wszystko detalicznie wytlumaczymy we wtorkowej Gazecie i w juz w ponidzialek w internecie.

Chcialbym, zeby Nobla z ekonomii dostal ktos, kto przewidzial tegoroczny kryzys finansowy, ale na to sie chyba nie zanosi.

No i gdybym mogl sobie czegos zyczyc to Nobla z fizyki dla Wolszczna. Wlasnie w tym roku.  

19:28, blognaukowy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 września 2008
Zadziwiające te ptaki

Slawek Zagorski

W ramach Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych - naukowi.pl - pojechalem na dwudniowy wyjazd do Krynicy Morskiej, by posluchac o badaniach, jakie robia polscy ornitolodzy. Bylo to absolutnie fascynujace spotkanie. Zgadnijcie na jaka glebokosc moze nurkowac pingwin.

Nie znam sie na ptakach zupelnie, ale gdyby ktos zadal mi takie pytanie - powiedzialbym pewnie 15-20 metrow. Otoz moja odpowiedz trzeba pomnozyc przez 30. Pingwiny sa w stanie zejsc na 534 metry!

Pocieszylem sie troche, ze nowo odkrywane umiejetnosci ptakow zadziwaja samych ornitologow. W kazdym razie po tym spotkaniu bede z nieco wiekszym respektem patrzyl na rozne latajace istoty. Moze trzeba tez zaczac walczyc z powiedzeniem „ptasi mozdzek”?

 

19:25, blognaukowy
Link Komentarze (2) »
czwartek, 18 września 2008
Panu Profesorowi Wolszczanowi w celu dodania otuchy

Slawomir Zagorski

Panie Profesorze,

swietnie Pan wypadl w TVN24. Najwazniejsze to nie robic w zyciu swinstw. Ludzie, ktorzy nie maja pojecia o PRL-u latwo dzis zadaja ostre pytania i dziela swiat na czarno/bialo.

Przysluchujac sie Pana rozmowie z Kamilem Durczokiem pomyslalem sobie, ze szkoda mi tych naukowych projektow, jakie juz sie w ostatnich 2 dniach sie rozsypaly. Ze zaluje tego, ze nasza najwieksza narodowa specjalnoscia jest niszczenie wszelkich autorytetow.

Panie Profesorze - prosze sie trzymac.  I jednak wracac do nas z Penn State czy z Arecibo jak najczesciej.

 

 

 

  

20:45, blognaukowy
Link Komentarze (31) »
niedziela, 14 września 2008
Oj, dostało się premierowi za kastrację

Slawomir Zagorski

W piatek i sobote 12-13 wrzesnia przysluchiwalem sie I Ogolnopolskiej Debacie o Zdrowiu Seksualnym Polakow. Zorganizowal ja niestrudzony Zbyszek Izdebski z Zielonej Gory. Dawno nie widzialem w jednym miejscu, i to tak odleglym od Warszawy czy Krakowa, tylu madrych glow. Lekarze, prawnicy, socjologowie, ludzie kultury, politycy. Sensowne sesje, dobre tempo, niezle reagujaca sala.

Z ciekawszych rzeczy jak bumerang powracala kwestia braku porzadnej edukacji seksualnej w szkolach. Niestety, ministerstwo edukacji nie przyslalo zadnego wazniejszego urzednika, zatem czola tym (slusznym!) oskarzeniom probowala stawiac biedna pani wizytator. Wedlug jej opinii polska szkola prowadzi zajecia z edukacji seksulanej. Zajmuje sie tym az 10202 nauczycieli, 85 proc. z nich ma do tego pelne kwalifikacje. Na wziecie udzialu w tych zajeciach musza udzielic pisemnej zgody rodzice. W szkolach podstawowych i gimnazjach na lekcje te chodzi 70 proc. uczniow, w szkolach ponadgimnazjalnych 40 proc. 

Dane te nie znalazly zbytnego uznania w oczach uczestnikow zielonogorskiej dyskusji. Skoro tylko 40 proc. starszych uczniow bierze udzial w zajeciach, tzn., ze ich poziom jest niski - mowiono. - Dlaczego rodzice musza wyrazac na nie zgode? - pytala posel Izabela Jaruga-Nowacka. - To od razu sprawia wrazenie, ze w takich zajeciach jest cos podejrzanego. - Jesli wszystkie dzieci chodzilyby na lekcje, mialyby byc moze szanse dowiedziec sie o przemocy w rodzinie, o wykorzystywaniu seksualnym - argumnetowal Izdebski. - Trudno spodziewac sie, by ojciec wykorzystyjacy seksualnie dziecko wyrazal zgode na branie przez nie udzial w takich zajeciach, bo dzialalby ewidentnie na wlasna szkode - dodal.

Uczestnicy spotkania ubolewali, ze ze zdrowiem seksulanym Polakow nie jest najlepiej. Prof. Andrzej Jaczewski twierdzil, ze polska seksuologia po 1989 r. przezywa wyrazny regres. Zlikwidowano jedyny w kraju Zaklad Seksuologii, nikogo porzadnie nie uczy sie tego przedmiotu, marne pojecie na ten temat maja psychologowie, ktorzy w efekcie zajmuja sie czlowiekiem tylko do pasa, nie ma seksuologii na medycynie - wyliczal Jaczewski. - Jesli lekarz nie zna sie na seksie, to trudno, ale jesli nie ma o tym pojecia psycholog - to zgroza. 

W Polsce jest zaledwie 100 seksulogow, z czego czynnych w zawodzie raptem 60-70 0 mowil dr Andrzej Depko. - NFZ od 4 lat nie chce finansowac opieki seksuologicznej - to bardzo niepokojace dodal Depko.

Jednym z tematow stale powracajacym w Zielonej Gorze byla tez chemiczna kastracja pedofili i slynna wypowiedz premiera w tej kwestii. Z wielu ust (m.in. prof. Jaczewskiego, prof. Ireneusza Krzeminskiego) uslyszelismy krytyke stanowiska szefa rzadu. - To PR-owskie robienie oka do widowni "Jestem mocnym czlowiekiem, wiem jak sobie z tym poradzic - mowila posel Jaruga-Nowacka. Jedyna osoba broniaca premiera byla aktualna minister Pracy i Polityki Spolecznej Jolanta Fedak. - Premier postapil emocjonalnie, natomiast przy tworzeniu prawa, juz na spokojnie, emocje nie sa wskazane - mowila Fedak.

Uczestnicy spotkania wystosowali dwie petycje. Do marszalka Sejmu, o nadanie jedenj z sejmowych sal im. Mikolaja Kozakiewicza, ktory uczynil wiele w kwestii edukacji seksualnej w Polsce i do prezydenta Warszawy H. Gronkiewicz-Walz o wywieszenie pamiatkowej tablicy na domu, w ktorym mieszkala Michalina Wislocka, autorka slynnej "Sztuki kochania".

 

15:32, blognaukowy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 września 2008
Chemiczna kastracja i lobotomia

Sławomir Zagórski

Zadziwiający tekst pana Andrzeja Rzeplińskiego w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Były członek Helsńnskiej Fundacji Praw Człowieka pisze tak: Powinniśmy również dokładnie przeanalizować doświadzcenia duńskie z lat 70., kiedy zastosowano najpierw kastrację chemiczną, a później lobotomię. Okazało się bowiem, że to nie narządy płciowe, lecz mózg odpowiada za popęd seksulany. Zatem sama kastracja nie wystraczy, żeby powstrzymać pedofila recydywistę przed krzywdzeniem dzieci.

Czytam i oczy przecieram. Jak na działacza praw człowieka to rzeczywiście zdumiewające. Mój redakcyjny kolega Mikołaj Lizut w radiu TOK FM powiedział, że zgodnie z takim rozumowaniem po co robić tym ludziom lobotomię, lepiej od razu stryczek. Chyba pan Rzepliński nie bardzo wie jakie są skutki lobotomii. Otóż kiedyś medycy byli zachwyceni tą metodą leczenia np. schizofrenii, ale dziś nikt przytomny już jej nie stosuje. Sądzę, że nie stosują jej już także Duńczycy - nawet w odniesieniu do pedofilów.

Aż starch, że pan Rzepliński wchodzi w skład TK. A swoją drogą ciekawe jaka jest wiedza na temat lobotomii i chemicznej kastracji pani dr Ewy Kopacz. Pani minister nie zamierza co prwada na razie przecinać mózgów pedofili na pół, ale obowiązkową kastrację chemiczną głoszoną (populistycznie) przez premiera popiera. Sądzę, że premier musiał przed wystąpieniem publicznym w tej kwestii zasięgnąc jej opinii.

Do tej pory pani minister zdrowia budziła we mnie sympatię. Taka wypowiedź jednak budzi mój sprzeciw. Szkoda, że Ministrestwo Zdrowia nie zrobiło nic z projektem programu leczenia pedofili w Polsce, ktory zalega w ministerialnych szufladach od 3 lat.  

16:01, blognaukowy
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 września 2008
IPS-y robią karierę

W Olsztynie toczy się kongres polskich biochemików i cytologów. Miałem przyjemność przysłuchiwać się wczoraj specjalnej sesji poświęconej komórkom macierzystym.
Bardzo podobał mi się wykład pani doc. Marii Ciemierych-Litwinienko z Wydz. Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, która opowiadała o postępie badań nad komórkami macierzystymi. Sporą część wykładu pani docent poświęciła tzw. IPS-om, czyli Induced Pluripotent Stem Cells. Ponieważ ludzkie komórki zarodkowe budzą spore kontrowersje etyczne (ich pozyskiwanie wiąże się ze zniszczeniem zarodka) uczeni od kilku lat eksploatują alternatywne źródła pluripotencjalnych komórek. Czynią to z coraz większym powodzeniem. Dziś wiadomo, że zarówno mysie jak i ludzkie IPS-y można uzyskać ze zwykłych fibroblastów po wprowadzeniu do nich 4 genów. Szkopuł w tym, ze jeden z nich (c-Myc) może wywoływać raka. A zatem dziś wysiłek idzie w tym kierunku jak komórki pobudzić, ale jednak raka nie wywołać. Jeden z pomysłów polega na wyłącznie krótkim podawaniu c-Mys, inny, na pominięciu go w ogóle.
Dziś ludzkie IPS-y uzyskano już z wielu innych komórek poza fibroblastami - z hepatocytów, z kom. trzustki, z komórek okładzinowych żołądka, itd.
Wiadomo też, że ludzkie IPS-y potrafią zmienić się w kardiomiocyty.
Ostatnio naukowcy próbują pozyskać je od ludzi cierpiących na najrozmaitsze schorzenia genetyczne (np. stwardnienie zanikowe boczne, dytsrofie mięśniowe, itp., itd). IPS-y naprawdę robią wielką karierę i jeszcze nieraz o nich usłyszymy.
Sławek Zagórski

 

18:55, blognaukowy , Biologia
Link Komentarze (1) »
środa, 03 września 2008
Umarł, ale jacy profesorowie go leczyli....

Sławomir Zagórski

W Krakowie odbył się kongres PTBiot. Zjechali na niego etycy, filozofowie i lekarze z całej Polski. Mowa była głównie o eksperymentach naukowych (medycznych) i ich etycznym wymiarze.

Jeden z mówców odwołał się do mojego wywiadu w Wyborczej z prof. Jędrzejczakiem „Dni Bartka były policzone", w którym ów hematolog twierdził, że nawet zwykłe podanie aspiryny jest do pewnego stopnia eksperymentem. Jeden z dyskutantów - dr Tomasz Dangel - twierdził, że proponując eksperymentalną terapię Bartkowi (przypominam, że próba ta ostatecznie się nie powiodła i chłopak zmarł), powinno się zapewnić równolegle konsultację ze specjalistą medycyny paliatywnej. A wszystko po to, by pacjent miał wybór - albo ryzykuję i poddaję się ryzykownemu, nowatorskiemu leczeniu, albo wycofuję się z agresywnego leczenia, tylko zdaję się na to, że lekarze zadbają o to, bym nie cierpiał i odszedł na tyle komfortowo, na ile to możliwe.

Zadzwoniłem po kongresie do prof. Jędrzejczaka i spytałem o zdanie. - Nasi chorzy świetnie wiedzą czym jest medycyna paliatywna. Widzą innych pacjentów, którzy są leczeni agresywnie lub nie. Sądzę, że wybór Bartka był jak najbardziej świadomy - dodał Jędrzejczak.
I na koniec jeden cytat z Krakowa (nie mający nic wspólnego z tą konkretną, smutną historią Bartka): „Niestety umarł, ale JACY PROFOSOROWIE go leczyli....

15:48, blognaukowy , Medycyna
Link Komentarze (6) »
wtorek, 01 lipca 2008
Tylko nie pal. A jeśli już musisz, to przynajmniej...

Sławomir Zagórski

W ubiegłym tygodniu odbył się w Warszawie międzynarodowy kongres na temat astmy i POChP. O astmie słyszał każdy. O tej drugiej chorobie zaledwie kilka proc. z nas. Trudna nazwa, trudny skrót. Choroba ta to okropność - duszności, krótki oddech, kłopot z lekkim nawet wysiłkiem fizycznym. Co gorsze, leczyć ją bardzo ciężko. Raczej należy zrobić wszystko, by zapobiegać. Jak? Sprawa jest tu dość prosta - nie palić papierosów.
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jeśli człowiek jest już palaczem, rozstanie się z nałogiem naprawdę jest wyzwaniem nie lada (wiem o czym mówię, bo sam paliłem przez ponad ćwierć wieku, a rzucałem papierosy co najmniej kilka razy; dopiero jakieś dwa lata temu skutecznie).
POChP wykrywa się zwykle wtedy, gdy jest już mocno zaawansowana. A niestety poczynione przez nią zmiany w płucach są nieodwracalne. Daje się ją jakoś wykrywać wcześniej? Owszem, ale w tym celu trzeba się udać na proste, nic nie bolące, i całkiem niedrogie badanie - zwane spirometrią.
W czasie zjazdu pomyślałem sobie - a gdyby tak na paczkach papierosów zamiast straszących - „Możesz zachorować na zawał, na raka”, umieścić napis - „Jeśli musisz palić to pal, ale zrób przynajmniej spirometrię”? Może masz płuca jak miechy i nawet paczka fajek dziennie Ci ich nie załatwi. Ale może być i tak, że Twoje płuca słabo znoszą papierosy. Nie czekaj kiedy zaczniesz już zipać. Zrób badanie wcześniej i przekonaj się w której grupie jesteś.
Mam wrażenie, że zbyt częste straszenie czymkolwiek nie bardzo skutkuje. Uodparniamy się na nie i tyle. Wezwanie na zrobienie spirometrii byłoby natomiast takim pozytywnym sygnałem. Może znosisz papierosy stosunkowo dobrze i będziesz mógł dalej kurzyć z czystszym sumieniem, ale jeśli twoje płuca naprawdę fajek nie lubią, dowiedz się o tym i rzuć je póki czas.

11:04, blognaukowy
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
A może by tak pieśń w obronie habilitacji?

Piotr Cieśliński 

Radioteleskopy słynnego brytyjskiego obserwatorium Jodrell Bank mogą paść ofiarą cięć budżetowych. Brytyjski rząd chce zaoszczędzić na utrzymywaniu naukowych instalacji jakieś 80 mln funtów, a wyrok padł m.in. właśnie na Jodrell Bank, jeden z symboli brytyjskiej radioastronomii.

Tamtejszy radioteleskop Lovella miał swego czasu największą ruchomą czaszę na świecie, wsławił się np. odebraniem transmisji od radzieckiego lądownika księżycowego i opublikowaniem pierwszych zdjęć z powierzchni Księżyca jeszcze zanim to uczynili Rosjanie! Łuna 9 w roku 1966  jako pierwsza łagodnie lądowała na Srebrnym Globie, dowodząc, że warstwa księżycowego pyłu nie jest tak gruba i puszysta, jak to się niektórym wydawało. Słowem, da się tam wylądować. Droga człowieka na Księżyc stanęła otworem.

Rosjanie z początku wstrzymywali się z pokazaniem zdjęć przesłanych przez sondę. Sygnał z Łuny odebrał jednak teleskop Lovella, a brytyjscy astronomowie ze zdziwieniem zauważyli, że przypomina ten, który był używany do międzynarodowej transmisji zdjęć między gazetami. Szybko sprowadzili z redakcji „Daily Express” odpowiednią maszynę, która wypluła dziewięć czarno-białych zdjęć Księżyca. I tak oto obrazki poszły w świat. Takie jak te:

Jodrell Bank ma ambitne plany na przyszłość, ale nie wiadomo, czy uda się je zrealizować, jeśli brytyjska biurokracja zakręci kurek z pieniędzmi.

Ostatnio lokalne radio Silk FM zorganizowało akcję w obronie radioteleskopu. Wspólnie z astronomami nagrało piosenkę, także teledysk, który ma wzruszyć sercem biurokratów:

Jeśli ktoś się wzruszył i chce pomóc brytyjskim astronomom, może sobie ściągnąć piosenkę za jedyne 79 pensów - pieniądze pójdą na wsparcie obserwatorium. 

Swoją drogą, to chyba lepszy sposób, by zwrócić na siebie uwagę, niż pisanie uchwał czy listów, co jest specjalnością polskich radioastronomów (z Piwnic pod Toruniem), a także chóru polskich humanistów (z wielkomiejskich salonów).  Choć z drugiej strony, nikt jeszcze nie napisał dobrej, łapiącej za serce piosenki w obronie habilitacji, a przynajmniej ja takiej nie znam.  

09:07, blognaukowy
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3
wyborcza.pl
Sławek Zagórski

Sławek Zagórski - jestem z wykształcenia biologiem. Pasjonuję się najnowszymi osiągnięciami medycyny. W Gazecie od lat uprawiam edukację zdrowotną, bo mam też trochę naturę belfra.

top | © Agora SA | design by kate_mac